Długo trwały przepychanki z byłym ministrem Giertychem o listę lektur szkolnych. Nie miało być Gombrowicza – był Gombrowicz. Wyleciał Witkacy albo wracał. No i ten Conrad, i Schulz… Jakaś walka o „Potop”, który w lekturach był, ale ten tytuł minister ponownie wprowadzał. Tego się nie dało zrozumieć. A tu chyłkiem, cichutko nowy minister szybciutko podstawy…
